Remis Dębu z Białymi Sądów

Gracjan Wierzbicki Dab Dębno

fot. Marek Pereć

Dwie zupełnie różne połowy zobaczyli w dniu dzisiejszym dość licznie zgromadzeni kibice na stadionie miejskim w Dębnie. W pierwszej z nich piłkarze z Sądowa praktycznie nie zaistnieli czego efektem było prowadzenie Dębu po golu Patryka Landowskiego. Goli mogło być więcej. W drugiej zaś obudzili się goście no i gorsi od gospodarzy być nie mogli, parę min po przerwie zdobyli bramkę po strzale zrzutu wolnego. Skoro kibice obejrzeli dwie różne połowy to i wynik także musiał być korzystny dla obydwu stron, koniec końcom Dąb zremisował z Białymi 1:1.

Pytanie tylko czy dziś gospodarze w pierwszej połowie nie mogli definitywnie pogrążyć gości drugą i trzecią bramką? W mecz zdecydowanie lepiej weszli gospodarze, już w szóstej minucie gola zdobyć mógł Korman, lecz fantastycznie piłkę narzut rożny sparował bramkarz gości. Po chwili piłka ponownie znalazła się u bramkarza Białych. Dębnianie raz po raz gościli w polu karnym przyjezdnych, a w 17. minucie ostatecznie znaleźli drogę do bramki. Z najbliższej odległości piłkę do bramki wpakował Patryk Landowski. Drużyna gości wyraźnie źle weszła w mecz, a strata bramki tylko spotęgowała chaos wich poczynaniach. Nielicznie próbowali gościć w polu karnym Swakowskiego, najgroźniej było w20. minucie kiedy zakotłowało się przed linią bramkową Dębu, a skutecznie piłkę wybił Korman. W 30. minucie szansę na zdobycie bramki miał napastnik gości, Gicewicz lecz jego strzał skutecznie zablokowali defensorzy gospodarzy. Po chwili boisko z kontuzją opuścić musiał stoper Dębu, Korman a w jego miejsce na placu gry zameldował się Przemysław Dereń. Dobre zawody rozgrywał w dniu dzisiejszym pomocnik Dębu Jacek Jarecki, który raz po raz nękał gości swoimi rajdami. W 37. minucie powinno być 2:0. Popularny ‚Maja’ na siódmym metrze odegrał do Kuśnierczaka, a ten w ostatniej chwili został zablokowany i skończyło się jedynie narzucie rożnym. Do przerwy działo się już niewiele i to gospodarze schodzili do szatni z jednobramkową zaliczką.

Po zmianie stron sytuacja na boisku wyglądała tak jakby piłkarze zamienili się koszulkami lub też piłkarze Dębu nie wyszli po prostu na drugą połowę. Od początku do ataku ruszyli goście z Sądowa i długo czekać na bramkę nie musieli. Przed polem karnym faulował Dereń, a pięknym strzałem nad murem popisał się zawodnik gości ina trybunach nastała grobowa cisza. Co gorsze, goście nadal atakowali, a Dąb albo pojedynczo próbował kontrować albo też heroicznie bronił się w swoim polu karnym inie raz mogło się to skończyć drugą bramką dla gości. Najlepszą okazję miał Gicewicz, raz wychodząc sam na sam został złapany na spalonym, za drugim razem nieznacznie pomylił się posyłając futbolówkę obok słupka. W między czasie na boisku w szeregach Dębu pojawił się Łukasz Jackowski w miejsce Kacpra Wiarusa oraz Daniel Siroń za Mateusza Żugaja. Piłkarze Dębu po stracie bramki wyraźnie spuścili z tonu, Biali zaś szli za ciosem i za każdym razem drżeliśmy o wynik. Szansę na zwycięską bramkę miał jeszcze Woźniak, który pojawił się na boisku w miejsce Jareckiego lecz jego strzał zrzutu wolnego na raty obronił bramkarz Białych.

Ostatecznie więcej bramek już nie padło i aktorzy dzisiejszego widowiska na stadionie przy Gorzowskiej podzielili się punktami. Można powiedzieć, że zremisowaliśmy na własne życzenie, bo okazji na podwyższenie było kilka. Z drugiej strony patrząc to goście też mogli ten mecz wygrać, więc chyba pozostaje się cieszyć z tego punktu. Kolejna szansa na trzy punkty już w przyszłą niedzielę, kiedy to w Szczecinie zmierzymy się z będącą w wyśmienitej dyspozycji Iskierką Szczecin, która dziś rozgromiła na wyjeździe Gavię Choszczno aż 6:0. Łatwo piłkarzom Dębu z pewnością nie będzie ale póki piłka w grze to wszystko jest możliwe.

tekst: Robert Pierechod

Zobacz także...